niedziela, 26 września 2010
Klon Justina Biebera poprosił mnie abym znowu dodała słit i kól wpis na bloga, oczywiście o nim. A więc tak, Szymonie malutki, majtku na moim pirackim pokładzie często mnie wkurzasz ale mimo to jesteś taki uroczy że maaamo. Ja piszę cokolwiek żeby tylko było długie i żebym mogła się wyżyć na tej klawiaturze. I nie ogarniasz tego że po całym dniu chodzenia w butach na koturnie bolą mnie nogi, przecież to rzecz wiadoma.
Tak naprawdę to nie wiem co mam jeszcze napisać o Tobie albo dla Ciebie bo przecież i tak wszystko już wiesz. Pamiętam że zanim się spotkaliśmy na tych cholernych wagarach które częściowo na początku były do dupy wcale Cię nie lubiłam, byłeś dla mnie taki opryskliwy i wredny a teraz ? A teraz ? Teraz...to w sumie nie wiem jak jest. Pomimo tego że jesteś dziwny, zboczony i w ogóle to tak Cię lubię że ja nie mogę. XD
Chyba Ci wystarczy tych miłych słów, co ?
----
Cały dzień, calutką spokojną niedziele przesiedziałam w Zawierzbiu na pokazach. Nasz mini pokaz chemiczny udał się wyśmienicie, wszystko poszło zgodnie z planem. Pasta do zębów dla słonia wywołała w dzieciach wielkie 'ooo' - to znak że się podobało ma się rozumieć.
Tak naprawdę to nie wiem co mam jeszcze napisać o Tobie albo dla Ciebie bo przecież i tak wszystko już wiesz. Pamiętam że zanim się spotkaliśmy na tych cholernych wagarach które częściowo na początku były do dupy wcale Cię nie lubiłam, byłeś dla mnie taki opryskliwy i wredny a teraz ? A teraz ? Teraz...to w sumie nie wiem jak jest. Pomimo tego że jesteś dziwny, zboczony i w ogóle to tak Cię lubię że ja nie mogę. XD
Chyba Ci wystarczy tych miłych słów, co ?
----
Cały dzień, calutką spokojną niedziele przesiedziałam w Zawierzbiu na pokazach. Nasz mini pokaz chemiczny udał się wyśmienicie, wszystko poszło zgodnie z planem. Pasta do zębów dla słonia wywołała w dzieciach wielkie 'ooo' - to znak że się podobało ma się rozumieć.
piątek, 24 września 2010
Fack you.
I ten piątek niesie ze sobą nowe zmartwienia. Powiem szczerze że nic pozytywnego się nie wydarzyło w dzisiejszym dniu. Mam ochotę krzyczeć, położyć się na łóżku włączyć głośno muzykę, skulić się i łkać po cichutku. Dopadło mnie akurat dziś takie nie miłe coś, co niszczy mnie od środka, co sprawia że chodzę jak zjawa po domu, snując się jak opętana bez żadnego celu. Potykam się o własne błędy i teraz to właśnie zauważyłam.
Jak się włączy Trójkę, to jesienny wieczór od razu staje się milszy. Od razu odpływam a z tym wszystkim odpływają problemy i inne zanieczyszczające mój mózg i serce myśli. Chce zatrzymać to na wieczność.
PS: KATAR PRECZ, KICHANIE PRECZ, PRZEZIĘBIENIU MÓWIMY STOP. UHH. :/
Jak się włączy Trójkę, to jesienny wieczór od razu staje się milszy. Od razu odpływam a z tym wszystkim odpływają problemy i inne zanieczyszczające mój mózg i serce myśli. Chce zatrzymać to na wieczność.
PS: KATAR PRECZ, KICHANIE PRECZ, PRZEZIĘBIENIU MÓWIMY STOP. UHH. :/
piątek, 10 września 2010
Think I'm really fallin for this smile.
Patrzę w okno i co widzę ? Dom sąsiadów, staw, drogę, ogrody. Tak jest za każdym razem, do znudzenia. Chciałabym coś zmienić, cokolwiek, byle to by była dobra zmiana. Na lepsze. Oczywiście nie musi być to zmieniony widok zza okna bo to oczywiście jeden z moim pokręconych przykładów.
A...wierzę tylko TYMBARKOM, żadnym horoskopom, wróżkom - definitywnie nie.
Ach, chciałabym się pochwalić że z geografii napisałam wszystkie 25 państw + stolice. Jestem z siebie bardzo dumna ponieważ zmotywowało mnie to do dalszej nauki. No to teraz czas na...mapę fizyczną Europy, zapowiada się straszne rycie i starania. Życzcie mi powodzenia.
Get butterflies when he says my name.
Wieczór spędzam z puszką pepsi, z gadu-gadu, z muzyką i pozytywnym nastawieniem do życia.
Miłej nocy pączki. : )
A...wierzę tylko TYMBARKOM, żadnym horoskopom, wróżkom - definitywnie nie.
Ach, chciałabym się pochwalić że z geografii napisałam wszystkie 25 państw + stolice. Jestem z siebie bardzo dumna ponieważ zmotywowało mnie to do dalszej nauki. No to teraz czas na...mapę fizyczną Europy, zapowiada się straszne rycie i starania. Życzcie mi powodzenia.
Get butterflies when he says my name.
Wieczór spędzam z puszką pepsi, z gadu-gadu, z muzyką i pozytywnym nastawieniem do życia.
Miłej nocy pączki. : )
czwartek, 2 września 2010
Razem raźniej.
I zaczęliśmy rok szkolny, kolejne zmagania z nauką. Dominiko Mario Podlesińska bierzemy się ostro za naukę. O w dupę, za tydzień w piątek będziemy już zaliczać państwa i stolicę całej Europy, jutro dwie matmy, biologia, WF [!], geografia i kółko teatralne, hiphip hura.
Od pewnego czasu zaczęłam wierzyć napisom z Tymbarka, to jak ciasteczka z wróżbą. Słodkie napisy wywołują u mnie niekontrolowany, szczery uśmiech i wielkie 'ooo'.
Chodź i powiedz mi słowa słodkie jak Delicje, o których wiemy tylko my,
Od pewnego czasu zaczęłam wierzyć napisom z Tymbarka, to jak ciasteczka z wróżbą. Słodkie napisy wywołują u mnie niekontrolowany, szczery uśmiech i wielkie 'ooo'.
Chodź i powiedz mi słowa słodkie jak Delicje, o których wiemy tylko my,
poniedziałek, 30 sierpnia 2010
MUUCHY. :D
Po mimo zimna Muchy dały radę. Osobiście uwielbiam chodzić na koncerty a jeszcze dodajmy do tego że Muchy to jeden z moich ulubionych zespołów, czego chcieć więcej ? No właśnie, niczego. Towarzystwo było przyjemne, lody były pyszne, rzemyki mam, bolące gardełko - też mam. Niezapomniane chwile.
Stwierdziłam że niektórzy są tak płytcy że twarzą ryją po dnie. Nie rozumiem takich osób i chyba w ogóle nie umiałabym się z nimi dogadać. Wiem że jestem nie miła i wredna ale nie mogę patrzeć ani rozmawiać z osobą która ma -1 % IQ. Wyłącznie tyczy się to chłopców.
Więc nowocześnie terroryzuj
Romantycznie hipnotyzuj mnie
Stwierdziłam że niektórzy są tak płytcy że twarzą ryją po dnie. Nie rozumiem takich osób i chyba w ogóle nie umiałabym się z nimi dogadać. Wiem że jestem nie miła i wredna ale nie mogę patrzeć ani rozmawiać z osobą która ma -1 % IQ. Wyłącznie tyczy się to chłopców.
Więc nowocześnie terroryzuj
Romantycznie hipnotyzuj mnie
niedziela, 29 sierpnia 2010
Muchy.
Zawsze chciałam mieć urodzinowe przyjęcie niespodziankę zorganizowane przez moich przyjaciół. I w prezencie dostałabym nasze wspólne zdjęcia oprawione w zwykłe szklane ramki. Tort zrobiony z pizzy i głośne sto lat. I chodź już moje urodziny już minęły nadal o tym myślę. Cudownie byłoby wchodzić do cichego pomieszczenia a tu nagle usłyszeć wyśpiewywane mi sto lat. I w około byłoby mnóstwo balonów i serpentyn. Nie potrzebuje prezentów bo po co. Chce spędzić miłe, niezapomniane chwile. Może w przyszłym roku ?
A czym czasem dziś o 20.30 wraz z moim ulubionym 'współsłuchaczem' muzyki Rock wybieram się na koncert zespołu 'MUCHY'.
Życzcie mi dobrej zabawy. =D
A czym czasem dziś o 20.30 wraz z moim ulubionym 'współsłuchaczem' muzyki Rock wybieram się na koncert zespołu 'MUCHY'.
Życzcie mi dobrej zabawy. =D
piątek, 27 sierpnia 2010
A ja się śmieje i śmieje.
Jestem naprawdę w dobrym humorze. Nareszcie układa się wszystko, jakoś. Mogę skakać, krzyczeć, piszczeć, chodź nie. Nie mogę skakać, piszczeć i krzyczeć ponieważ: po pierwsze noga mnie boli a po drugie piszczenie i krzyk mogłoby źle wpłynąć na otoczenie. Naszych spotkań nie pobije przecież nikt, bo to najfajniejsze, najlepsze towarzystwo na świecie. Trzeba być głupcem żeby tego nie zrozumieć jaka więź i ile dobra nas łączy. I z tym że potrafimy być dla siebie nie mili, okropni, chamscy to nic, to nas potem jeszcze bardziej wzmacnia. Rozumiemy się jak nikt inny, pomimo tych różnych spięć, kłótni, sprzeczek. Jesteśmy jak wielka rodzina, jak siostra i brat, jak Zac i Cody z Nie ma to jak statek (hahaha) tylko w wersji powiększonej, jak kilkanaście Zac'ków i Cody'ch. Kochamy się a mimo tego zawsze będą jakieś konflikty tego nie da się uniknąć. Bo dla Was jestem skłonna zrobić wszystko i skoczyć do studni i w ogień i mogę znaleźć najładniejszego kwiatka na świecie. Dla Was. Dla wszystkich tak bardzo bliskim memu sercu. I nie wiem co bym zrobiła bez Waszej pomocy i wsparcia i krzyku i porządnych wstrząsów i kopów [?] w dupe.
Może nie umiem pisać jak poeta lecz te słowa płyną z serca. Jak powiedział ktoś: Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o tobie i wciąż cię lubi.
Może nie umiem pisać jak poeta lecz te słowa płyną z serca. Jak powiedział ktoś: Przyjaciel to człowiek, który wie wszystko o tobie i wciąż cię lubi.
piątek, 20 sierpnia 2010
Hi, i'm not cool.
Ciągnie mnie na wymioty jak sobie pomyśle o tym zdarzeniu z przeszłości. To śmieszne, irytujące i...chore ? Tak to dobrze dobrane przymiotniki.
Zastanawiam się, planuje ostatni tydzień wakacji. Będziemy balować od rana do rana, nie ma co. Nie pozwolę sobie popsuć zabawy za Chiny ! W mojej głowie tylko czwartek, czwartek, czwartek. Jak już wspominałam pójdziemy tam, tam i jeszcze tam i tam. A jak coś nie będzie po mojej myśli zmarszczę nosek, zrobię minę szczeniaczka, zatrzepotam rzęsami i jak zawsze wyjdzie na moje. A jak zapytasz czy już mi przeszło powiem że tak ale w rzeczywistości wcale nie i wtedy kujnę Cię w brzuchol a ty powiesz że się doigram i zaczniemy się śmiać. Nie oddałabym za nic, nikomu, tych chwil, kilkunastu wspólnych.
Oczywiście zaśmiejesz się tylko dlatego by ukryć to że jesteś zły jak osa ale mi tego nie powiesz, przecież wiem.
I będziemy z Dorotką robić striptiz i będziemy się śmiać w głos. A potem komuś odbije i się obrazi. Nic nie szkodzi i tak Was kocham.
Zastanawiam się, planuje ostatni tydzień wakacji. Będziemy balować od rana do rana, nie ma co. Nie pozwolę sobie popsuć zabawy za Chiny ! W mojej głowie tylko czwartek, czwartek, czwartek. Jak już wspominałam pójdziemy tam, tam i jeszcze tam i tam. A jak coś nie będzie po mojej myśli zmarszczę nosek, zrobię minę szczeniaczka, zatrzepotam rzęsami i jak zawsze wyjdzie na moje. A jak zapytasz czy już mi przeszło powiem że tak ale w rzeczywistości wcale nie i wtedy kujnę Cię w brzuchol a ty powiesz że się doigram i zaczniemy się śmiać. Nie oddałabym za nic, nikomu, tych chwil, kilkunastu wspólnych.
Oczywiście zaśmiejesz się tylko dlatego by ukryć to że jesteś zły jak osa ale mi tego nie powiesz, przecież wiem.
I będziemy z Dorotką robić striptiz i będziemy się śmiać w głos. A potem komuś odbije i się obrazi. Nic nie szkodzi i tak Was kocham.
czwartek, 19 sierpnia 2010
Myśle...myśle że lubi pasztet.
Stary niedźwiedź mocno śpi, stary niedźwiedź mocno śpi. My się go boimy na palcach chodzimy, jak się zbudzi to nas zje ! Jak się zbudzi to nas zje !
Miałam ochotę napisać Wam moją ulubioną piosenkę z dzieciństwa i masz Ci babo pomarańczę wyszło na to że Starego niedźwiedzia Wam napisałam. Peszek.
Dacie wiarę że 24 czyli we wtorek moje idiotyczne, posrane urodziny ?
Dacie wiarę że pójdziemy tam i tam, o ! i tam też ! Razem. Dacie wiarę że w czwartek jest ognisko. Nie, to nie są urodziny, to zwykłe ognisko jak każde inne. Urodzin nie obchodzę. Dobrze mi z tym. Chyba już niektórzy wiedzą dlaczego mam na to wyjebane.
Miałam ochotę napisać Wam moją ulubioną piosenkę z dzieciństwa i masz Ci babo pomarańczę wyszło na to że Starego niedźwiedzia Wam napisałam. Peszek.
Dacie wiarę że 24 czyli we wtorek moje idiotyczne, posrane urodziny ?
Dacie wiarę że pójdziemy tam i tam, o ! i tam też ! Razem. Dacie wiarę że w czwartek jest ognisko. Nie, to nie są urodziny, to zwykłe ognisko jak każde inne. Urodzin nie obchodzę. Dobrze mi z tym. Chyba już niektórzy wiedzą dlaczego mam na to wyjebane.
sobota, 14 sierpnia 2010
Nutki bez słów.
Niezachwycające warunki, gadanie pod prysznicami, pidżama party, jamal, wypady na miasto, idealne karaoke, przegadane dyskoteki, plaża, rowerki, kajaki, konie, nie dobre żarcie, życie na samym serze, kremusiu i fiślu z herbatą, całonocne oglądanie filmów, wychodzenie o 6 rano na 'spotkania', uśmiech, żarty na poziomie, halo londin woła blondin,lubie patrzeć na twoje nogi...takie krzywe,ale dojebał jak dzik w sosne, taki duży pies który nie rośnie, rosół z łabędzia, cześć kup se chleb, u nas muchy założyły sobie KLAN, oglądnęliśmy chyba z 1000 odcinków, M. Paluch gra tam główną role i klepie teksty, zostawiłem Ci szynkę, zakład pogrzebowy nadaje się na wesela, faaajnnie bawić się ketchupem,
- O chyba Cię rozdziewiczyłam.
- Nie bo miałam tam rękę... ( nie wnikajmy hahaha),
" Napisze mi w karcie: 'Ciele, boi się odrobiny dzikości'. "
- O Boże ! Ja umiem mówić po chińsku ! Naciśnij na rękę ! " A wżu rażmacha'
mój piątek trzynastego godzina 6.30, miłosno mi, o !
Przepraszam za tak chaotyczne wspomnienia ale to jest niedopisania. Napisałam tylko te wydarzenia bo uznałam że co za dużo to niezdrowo.
- O chyba Cię rozdziewiczyłam.
- Nie bo miałam tam rękę... ( nie wnikajmy hahaha),
" Napisze mi w karcie: 'Ciele, boi się odrobiny dzikości'. "
- O Boże ! Ja umiem mówić po chińsku ! Naciśnij na rękę ! " A wżu rażmacha'
mój piątek trzynastego godzina 6.30, miłosno mi, o !
Przepraszam za tak chaotyczne wspomnienia ale to jest niedopisania. Napisałam tylko te wydarzenia bo uznałam że co za dużo to niezdrowo.
wtorek, 27 lipca 2010
Bla, bla, bla.
Uwaga, straciłam wenę twórczą to bardzo źle. Szymsioł podsunął bardzo ciekawy i dziwny temat - mianowicie mam napisać parę zdań o tym człowieku. A więc do dzieła. Myślimy...to znaczy ja myślę. No to tak...jest to bardzo nie wyżyty seksualnie chłopak, twierdzi że jest sexi, boski i superextra przystojny. Ma zajebistego ojca którego kocham, w przyszłości się z nim chajtnę [tak, mama Szymona ma konkurencję]. Nie wiem czy pan Karol woli młodsze ale trudno. Szymsioł słuchał ostatnio Myslovitz z czego jestem bardzo ucieszona, brawo dla Ciebie. Pewnie teraz to czyta i pomyśli sobie że jestem nienormalna, chora i Bóg wie jeszcze jaka. Jest antyfanem mojego Biebera [przy okazji mamusia mi dziś fundnęła mega plakat z nim. Tak, kocham Cię mamo]. Wracając do tematu. Ostatnio moje Ziółeczko powiedziało że Szymon przypomina jej Justina Biebera jakby się tak przypatrzeć to kształt twarzy masz taki sam. Jeej, ale fajnie. Przepraszam ale już nic nie wyduszę z siebie, muszę się napić herbatę Lipton bo ona inspiruje .
***
OD NIEDZIELI JESTEM TYLKO DOSTĘPNA NA KOM. <3
ODEZWĘ SIĘ JESZCZE, OBIECUJĘ.
***
OD NIEDZIELI JESTEM TYLKO DOSTĘPNA NA KOM. <3
ODEZWĘ SIĘ JESZCZE, OBIECUJĘ.
środa, 21 lipca 2010
Smutek & radość.
Wiem, przepraszam zaniedbuję Was. Wybaczcie ale obecnie w moim życiu nie dzieje się nic godnego uwagi. Żyję wyjazdem, żyję Sielpią, żyję Tobą, żyję Wami, nimi i wszystkimi oprócz tego. Ręce pachnął mi tak ładnie, jabłkami ze szczyptą cynamonu.
A dziś mam zamiar robić babeczki BARBIE. Tak, kupiłam sobie Delecte dla dzieci z foremkami do babeczek w różowe napisy Barbie. Jutro dodam zdjęcia a tym razem wracam do mojego nic nie robienia.
Pa misiaki !
A dziś mam zamiar robić babeczki BARBIE. Tak, kupiłam sobie Delecte dla dzieci z foremkami do babeczek w różowe napisy Barbie. Jutro dodam zdjęcia a tym razem wracam do mojego nic nie robienia.
Pa misiaki !
niedziela, 18 lipca 2010
bo...nikt nie był wart takiego ryzyka.
Było Wam kiedyś tak źle że o godzinie 6 wracaliście do domu, wykończeni a i tak mieliście siły na płakanie ? Płacz który obudził dziadka który spał kilka pokoi od twojego królestwa ? Płacz od którego boli głowa tak bardzo że zaraz chyba pęknie ? Sytuacje która zepsuła wszystko przez niezręczną sprawę ? Przecież dzieli nas zaledwie kilka domów a i tak jesteś daleko. Wciąż przypominam sobie, jak proste było moje życie jeszcze niecały rok temu, Nie mogę cię zatrzymać, nie mogę Cię dogonić. Nikt tak wiele nie znaczy jak ty, przecież wiesz ! Nie umiem sobie pomóc.
Kiedyś zastanawiałam się co będziemy robić jutro, czy może pójdziemy na długi spacer albo może jednak nie. Może...będziemy u siebie spać ? tak to zawsze nam wypalało.
Teraz tak nie jest. Mamy dwa całkiem oddzielne światy, pomóż mi je połączyć. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czuliście kiedyś taki dziwny ucisk na sercu ? Kujące coś nie odstępuje mnie od rana. Myśli są jeszcze bardziej nie poukładane niż były a ja czuję się przez to skołowana.
Naprawdę wierze w naszą przyjaźń.
Kiedyś zastanawiałam się co będziemy robić jutro, czy może pójdziemy na długi spacer albo może jednak nie. Może...będziemy u siebie spać ? tak to zawsze nam wypalało.
Teraz tak nie jest. Mamy dwa całkiem oddzielne światy, pomóż mi je połączyć. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czuliście kiedyś taki dziwny ucisk na sercu ? Kujące coś nie odstępuje mnie od rana. Myśli są jeszcze bardziej nie poukładane niż były a ja czuję się przez to skołowana.
Naprawdę wierze w naszą przyjaźń.
piątek, 16 lipca 2010
Dzień dobry !
Cześć i czołem dzióbki ! Obiecałam że znajdę jakąś inspiracje do napisania dłuższej 'notki' lecz usnęłam. Zdecydowałam jednak że napiszę Wam ciekawą historię którą wyczytałam niedawno z książki mojego mentora Paula Coelho. Wiem, pisałam już kawałek opowieści ' Brakujący fragment' ale spodobał mi się jeszcze jeden. Tytuł brzmi ' Bajka'. Jest to opowieść o skromnej córce sprzątaczki która od lat kochała księcia a zresztą sami poczytajcie :
" Bajka "
Pielgrzymująca do Santiago Maria Emilia Voss opowiedziała mi następującą historię:
Około 250 roku przed naszą erą w Chinach pewien książe z prowincji Ching-Zda miał wkrótce zostać cesarzem, lecz zgodnie z prawem musiał się najpierw ożenić.
Sprawa dotyczyła przyszłej cesarzowej, więc książę musiał znaleźć dziewczynę, której mógłby ślepo zaufać. Idąc za radą mędrca, zebrał wszystkie panny z prowincji, by wybrać tę najwłaściwszą.
Pewna stara kobieta, która przez lata służyła na dworze, słysząć o przygotowaniach przed audiencją, szczerze się zasmuciła. Jej córka od lat skrycie kochała się w księciu.
Kiedy jednak przyszła do domu i opowiedziała, co się szykuję, ze zdziwieniem usłyszała od córki, że ona też chce wystąpić.
Przerażona zapytała:
- Córko, po co ci to? Będą tam tylko najpiękniejsze i najbogatsze dwórki. Wybij sobie z gowy ten pomysł! Wiem, że cierpisz, ale nie zamieniaj bólu w szaleństwo !
Córka odparła:
- Droga matko, ni cierpię i na pewno nie jestem szalona. Wiem, że nigdy nie zostanę wybrana, ale to jedyna możliwość, bym przez chwilę była blisko księcia. Dzięki temu będę szczęśliwa, choć wiem, że czeka mnie inny los.
Wieczorem, gdy dziewczyna przybyła do pałacu, zebrały sie tam wszystkie najpiękniejsze dwórki w najwykwintniejszych szatach i najpiękniejszych klejnotach, gotowe zaciekle walczyć o wygraną.
Książę, otoczony swoim dworem, oznajmił:
- Każda z was otrzyma nasionko. Ta, która w ciągu sześciu miesięcy wyhoduje najpiękniejszy kwiat, zostanie przyszłą cesarzową Chin.
Dziewczyna zasadziła swoje ziarenko w doniczce. Nie znała się na ogrodnictwie, ale dbała o nie z wielkim oddaniem. Postawiła doniczkę na słońcu i pilnowała, żeby ziemia była stale wilgotna. Wierzyła, że jeśli piękno kwiatu dorówna jej miłości, nie musi się o nic martwić.
Minęły trzy miesiące, i nic. Dziewczyna chwytała się różnych sposobów, radziła się rolników i wieśniaków, którzy znali najrozmaitsze metody upraw - wszystko na próżno. Każdy dzień oddalał ją od spełnienia marzeń, choć jej miłość nie słabła.
Po sześciu miesiącach w doniczce nadal nic nie wyrosło. Dziewczyna nie miała się czym pochwalić, lecz wierzyła w swoje poświęcenie i oddanie, które okazywała przez cały czas. Oznajmiła więc matce, że w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie zjawi się w pałacu. Wiedziała, że to ostatnie spotkanie z ukochanym, i za nic w świecie nie chciała stracić okazji.
Nadszedł dzień audiencji. Dziewczyna przyszła z doniczką bez rośliny i zobaczyła, że wszystkie pozostałe panny wypełniły zadanie. Jeden kwiat był piękniejszy od drugiego, każdy w innym kształcie i kolorze.
Nadeszła wreszcie oczekiwana chwila. Wszedł książę, uważnie i długo przyglądał się każdej dziewczynie. Kiedy obejrzał wszystkie, ogłosił swój werdykt, wskazując córkę slużącej jako swoją przyszłą żonę.
Podniósł się krzyk, że wybrał tę, która nie zdołała wyhodować rośliny.
Książę ze spokojem uzasadnił swój wybór:
- Ona jedna wyhodowała kwiat, który czyni ją godną tronu cesarzowej, kwiat uczciwości. Wszystkie nasiona, które wam wręczyłam, były jałowe i z żadnego nie mogło nic wyrosnąć.
THE END.
***
Ta opowieść chodź krótka skłoniła mnie do pewnych głębokich przemyśleń. Nie ważne jak bardzo się będziesz starał, uczciwość zawsze wygra. Prędzej czy później. Dziękuję, miłego wieczoru .
" Bajka "
Pielgrzymująca do Santiago Maria Emilia Voss opowiedziała mi następującą historię:
Około 250 roku przed naszą erą w Chinach pewien książe z prowincji Ching-Zda miał wkrótce zostać cesarzem, lecz zgodnie z prawem musiał się najpierw ożenić.
Sprawa dotyczyła przyszłej cesarzowej, więc książę musiał znaleźć dziewczynę, której mógłby ślepo zaufać. Idąc za radą mędrca, zebrał wszystkie panny z prowincji, by wybrać tę najwłaściwszą.
Pewna stara kobieta, która przez lata służyła na dworze, słysząć o przygotowaniach przed audiencją, szczerze się zasmuciła. Jej córka od lat skrycie kochała się w księciu.
Kiedy jednak przyszła do domu i opowiedziała, co się szykuję, ze zdziwieniem usłyszała od córki, że ona też chce wystąpić.
Przerażona zapytała:
- Córko, po co ci to? Będą tam tylko najpiękniejsze i najbogatsze dwórki. Wybij sobie z gowy ten pomysł! Wiem, że cierpisz, ale nie zamieniaj bólu w szaleństwo !
Córka odparła:
- Droga matko, ni cierpię i na pewno nie jestem szalona. Wiem, że nigdy nie zostanę wybrana, ale to jedyna możliwość, bym przez chwilę była blisko księcia. Dzięki temu będę szczęśliwa, choć wiem, że czeka mnie inny los.
Wieczorem, gdy dziewczyna przybyła do pałacu, zebrały sie tam wszystkie najpiękniejsze dwórki w najwykwintniejszych szatach i najpiękniejszych klejnotach, gotowe zaciekle walczyć o wygraną.
Książę, otoczony swoim dworem, oznajmił:
- Każda z was otrzyma nasionko. Ta, która w ciągu sześciu miesięcy wyhoduje najpiękniejszy kwiat, zostanie przyszłą cesarzową Chin.
Dziewczyna zasadziła swoje ziarenko w doniczce. Nie znała się na ogrodnictwie, ale dbała o nie z wielkim oddaniem. Postawiła doniczkę na słońcu i pilnowała, żeby ziemia była stale wilgotna. Wierzyła, że jeśli piękno kwiatu dorówna jej miłości, nie musi się o nic martwić.
Minęły trzy miesiące, i nic. Dziewczyna chwytała się różnych sposobów, radziła się rolników i wieśniaków, którzy znali najrozmaitsze metody upraw - wszystko na próżno. Każdy dzień oddalał ją od spełnienia marzeń, choć jej miłość nie słabła.
Po sześciu miesiącach w doniczce nadal nic nie wyrosło. Dziewczyna nie miała się czym pochwalić, lecz wierzyła w swoje poświęcenie i oddanie, które okazywała przez cały czas. Oznajmiła więc matce, że w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie zjawi się w pałacu. Wiedziała, że to ostatnie spotkanie z ukochanym, i za nic w świecie nie chciała stracić okazji.
Nadszedł dzień audiencji. Dziewczyna przyszła z doniczką bez rośliny i zobaczyła, że wszystkie pozostałe panny wypełniły zadanie. Jeden kwiat był piękniejszy od drugiego, każdy w innym kształcie i kolorze.
Nadeszła wreszcie oczekiwana chwila. Wszedł książę, uważnie i długo przyglądał się każdej dziewczynie. Kiedy obejrzał wszystkie, ogłosił swój werdykt, wskazując córkę slużącej jako swoją przyszłą żonę.
Podniósł się krzyk, że wybrał tę, która nie zdołała wyhodować rośliny.
Książę ze spokojem uzasadnił swój wybór:
- Ona jedna wyhodowała kwiat, który czyni ją godną tronu cesarzowej, kwiat uczciwości. Wszystkie nasiona, które wam wręczyłam, były jałowe i z żadnego nie mogło nic wyrosnąć.
THE END.
***
Ta opowieść chodź krótka skłoniła mnie do pewnych głębokich przemyśleń. Nie ważne jak bardzo się będziesz starał, uczciwość zawsze wygra. Prędzej czy później. Dziękuję, miłego wieczoru .
środa, 14 lipca 2010
Wakacje .
Dzień dobry piękni ! :)
Jak Wam mija kolejny dzień ciepłych, wręcz gorących wakacji ? Muszę się Wam pochwalić że mi wyśmienicie. Ogarnęłam troszeczkę dom i pomogłam w kilku podstawowych pracach domowych.
Wieczorkiem wybieram się na spacer do pobliskiej wsi na ploty i ploteczki z Patinką i Pati.
Co do bolącej nogi to zbytnio się nią nie przejmuję, próbuję ignorować ból co nie zawszę się udaje ale jakoś żyję. A tymczasem uciekam pod prysznic z idealną wręcz muzyką Myslovitz. Do napisania kociaki !
Jak Wam mija kolejny dzień ciepłych, wręcz gorących wakacji ? Muszę się Wam pochwalić że mi wyśmienicie. Ogarnęłam troszeczkę dom i pomogłam w kilku podstawowych pracach domowych.
Wieczorkiem wybieram się na spacer do pobliskiej wsi na ploty i ploteczki z Patinką i Pati.
Co do bolącej nogi to zbytnio się nią nie przejmuję, próbuję ignorować ból co nie zawszę się udaje ale jakoś żyję. A tymczasem uciekam pod prysznic z idealną wręcz muzyką Myslovitz. Do napisania kociaki !
wtorek, 13 lipca 2010
Mów mi House.
Dziś spędzony jak każdy poprzedni i następny czyli leniuchowanie . Przez słoneczko i upał roztapiam się. Skakanie z balkonu i lanie się wężem ogrodowym zaliczam do jak najbardziej pozytywnych rzeczy. W sobotę znów imprezujemy. Zapowiada się niezła zabawa.
Nie mogę już prawie chodzić przez lewą bolącą nogę. Dajcie mi pałkę,biały fartuch i zacznijcie mi mówić Dr. House. Wieczorny maraton filmowy czas zacząć ! Do napisania w następnym wpisie !
Nie mogę już prawie chodzić przez lewą bolącą nogę. Dajcie mi pałkę,biały fartuch i zacznijcie mi mówić Dr. House. Wieczorny maraton filmowy czas zacząć ! Do napisania w następnym wpisie !
poniedziałek, 12 lipca 2010
Baby, if I've got you.
Obudziłam się z bardzo pozytywnym nastawieniem do tego dnia. Miałam cudowny sen, komara w pokoju którego nie chciało mi się zabić, pogryzione nogi oraz książkę która grzecznie czekała pod łóżkiem aby wyjąć ją i poczytać, chodź kawałeczek. Jeżeli mnie dziś spotkasz uśmiechnij się, na pewno odpowiem tym samym.
Won't tell anybody how you turn my world around

[ Mała diablica, czyż nie kojarzy wam się z bajką którą kiedyś puszczał JETIX ]

[ Siostra dziecka na górze, tak samo nienormalna jak ona i tak samo a nawet bardziej ją kocham ]
Do zobaczenia jutro !
Jedyne niecałe 2 tygodnie dzieli mnie od niezapomnianej kolonii do Sielpi. Witojcie obywatele czystej, miłej aczkolwiek nudnej Sielpi. Jak dobrze że będę miała wymarzone towarzystwo, telefon i darmowe minuty do Patinki. Moja Ras Patina zostanie obdarowana milionem dupereli a tak żeby nie było jej przykro. To moje małe postanowienie wakacyjne.
Moje przemyślenia na temat sztucznego zapładniania krów są nijakie. To bardzo dziwny i ochydny proces. Brr, nawet nie chce o tym myśleć. Ble.
Mam głupiego brata, ot co. Chodzi po domu i śpiewa ' Doktor kokosik tańczy...on tańczy...doktor kokosik ' Ale to tylko moje osobiste przemyślenia.
Macie coś co pozwoli wam marzyć. Przynajmniej ja tam mam. - KLIK.
Won't tell anybody how you turn my world around
I won't tell anyone how your voice is my favourite sound.

[ Mała diablica, czyż nie kojarzy wam się z bajką którą kiedyś puszczał JETIX ]

[ Siostra dziecka na górze, tak samo nienormalna jak ona i tak samo a nawet bardziej ją kocham ]
Do zobaczenia jutro !
Brakujący fragment
Chciałabym podzielić się z Wami fragmentem książki mojego mentora Paula Coelho 'Być jak płynąca rzeka'. Wybrałam historię pod tytułem ' Brakujący fragment', sądzę że to idealna historia, życiowa nad którą chyba każdy myślał. A więc do dzieła :
Brakujący fragment :
Podczas podróży otrzymałem faks od sekretarki. "Przy remoncie kuchni zabrakło jednego luksfera - pisała. - Przesyłam oryginalny projekt oraz rysunek, który rozwiązuje problem brakującego fragmentu".
Z jednej strony był rysunek zrobiony przez moją żonę: harmonijnie ułożone rzędy luksferów z kilkoma otworami na wentylację. Z drugiej projekt, który miał rozwiązać problem brakującej części: prawdziwa łamigłówka, w której szklane fragmenty przeplatały się bez składu i ładu.
" Kupcie brakujący luksfer" - napisała żona. Tak też zrobili, dzięki czemu zrealizowano pierwotny projekt.
Wieczorem zacząłem zastanawiać się nad tym, co zaszło. Ileż to razy z powodu jednego brakującego fragmentu niszczymy początkowy plan dotyczący całego naszego życia !
Zachęcam wszystkich do przeczytania. Książka rozważa estetyczne, obserwacje natury ludzkiej, twórczości czysto literackiej, opowiadanie o zwykłej codzienności...Miłego czytania . :)

( Patrzcie ! Patrzcie ! Kocham tę ścianę )
Brakujący fragment :
Podczas podróży otrzymałem faks od sekretarki. "Przy remoncie kuchni zabrakło jednego luksfera - pisała. - Przesyłam oryginalny projekt oraz rysunek, który rozwiązuje problem brakującego fragmentu".
Z jednej strony był rysunek zrobiony przez moją żonę: harmonijnie ułożone rzędy luksferów z kilkoma otworami na wentylację. Z drugiej projekt, który miał rozwiązać problem brakującej części: prawdziwa łamigłówka, w której szklane fragmenty przeplatały się bez składu i ładu.
" Kupcie brakujący luksfer" - napisała żona. Tak też zrobili, dzięki czemu zrealizowano pierwotny projekt.
Wieczorem zacząłem zastanawiać się nad tym, co zaszło. Ileż to razy z powodu jednego brakującego fragmentu niszczymy początkowy plan dotyczący całego naszego życia !
Zachęcam wszystkich do przeczytania. Książka rozważa estetyczne, obserwacje natury ludzkiej, twórczości czysto literackiej, opowiadanie o zwykłej codzienności...Miłego czytania . :)

( Patrzcie ! Patrzcie ! Kocham tę ścianę )
Chce powiedzieć że wielkimi krokami zbliżamy się do 24 lipca, do godziny 10.00, do dwutygodniowego szaleństwa i największego wyzwania w moim życiu. Udowodnię że mogę więcej. Życzcie mi powodzenia.
***
Poza tym przeniosłam bloga ponieważ z tamtym miałam problemy ! Miłego czytania i widzimy się w następnym wpisie . :)
***
Poza tym przeniosłam bloga ponieważ z tamtym miałam problemy ! Miłego czytania i widzimy się w następnym wpisie . :)
Subskrybuj:
Posty (Atom)
