piątek, 24 września 2010

Fack you.

I ten piątek niesie ze sobą nowe zmartwienia. Powiem szczerze że nic pozytywnego się nie wydarzyło w dzisiejszym dniu. Mam ochotę krzyczeć, położyć się na łóżku włączyć głośno muzykę, skulić się i łkać po cichutku. Dopadło mnie akurat dziś takie nie miłe coś, co niszczy mnie od środka, co sprawia że chodzę jak zjawa po domu, snując się jak opętana bez żadnego celu. Potykam się o własne błędy i teraz to właśnie zauważyłam.
Jak się włączy Trójkę, to jesienny wieczór od razu staje się milszy. Od razu odpływam a z tym wszystkim odpływają problemy i inne zanieczyszczające mój mózg i serce myśli. Chce zatrzymać to na wieczność.


PS: KATAR PRECZ, KICHANIE PRECZ, PRZEZIĘBIENIU MÓWIMY STOP. UHH. :/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz