wtorek, 13 lipca 2010

Mów mi House.

Dziś spędzony jak każdy poprzedni i następny czyli leniuchowanie . Przez słoneczko i upał roztapiam się. Skakanie z balkonu i lanie się wężem ogrodowym zaliczam do jak najbardziej pozytywnych rzeczy. W sobotę znów imprezujemy. Zapowiada się niezła zabawa.
Nie mogę już prawie chodzić przez lewą bolącą nogę. Dajcie mi pałkę,biały fartuch i zacznijcie mi mówić Dr. House. Wieczorny maraton filmowy czas zacząć ! Do napisania w następnym wpisie !


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz