sobota, 14 sierpnia 2010

Nutki bez słów.

Niezachwycające warunki, gadanie pod prysznicami, pidżama party, jamal, wypady na miasto, idealne karaoke, przegadane dyskoteki, plaża, rowerki, kajaki, konie, nie dobre żarcie, życie na samym serze, kremusiu i fiślu z herbatą, całonocne oglądanie filmów, wychodzenie o 6 rano na 'spotkania', uśmiech, żarty na poziomie, halo londin woła blondin,lubie patrzeć na twoje nogi...takie krzywe,ale dojebał jak dzik w sosne, taki duży pies który nie rośnie, rosół z łabędzia, cześć kup se chleb, u nas muchy założyły sobie KLAN, oglądnęliśmy chyba z 1000 odcinków, M. Paluch gra tam główną role i klepie teksty, zostawiłem Ci szynkę, zakład pogrzebowy nadaje się na wesela, faaajnnie bawić się ketchupem,
- O chyba Cię rozdziewiczyłam.
- Nie bo miałam tam rękę... ( nie wnikajmy hahaha),

" Napisze mi w karcie: 'Ciele, boi się odrobiny dzikości'. "

- O Boże ! Ja umiem mówić po chińsku ! Naciśnij na rękę ! " A wżu rażmacha'
mój piątek trzynastego godzina 6.30, miłosno mi, o !



Przepraszam za tak chaotyczne wspomnienia ale to jest niedopisania. Napisałam tylko te wydarzenia bo uznałam że co za dużo to niezdrowo.

1 komentarz: