wtorek, 27 lipca 2010

Bla, bla, bla.

Uwaga, straciłam wenę twórczą to bardzo źle. Szymsioł podsunął bardzo ciekawy i dziwny temat - mianowicie mam napisać parę zdań o tym człowieku. A więc do dzieła. Myślimy...to znaczy ja myślę. No to tak...jest to bardzo nie wyżyty seksualnie chłopak, twierdzi że jest sexi, boski i superextra przystojny. Ma zajebistego ojca którego kocham, w przyszłości się z nim chajtnę [tak, mama Szymona ma konkurencję]. Nie wiem czy pan Karol woli młodsze ale trudno. Szymsioł słuchał ostatnio Myslovitz z czego jestem bardzo ucieszona, brawo dla Ciebie. Pewnie teraz to czyta i pomyśli sobie że jestem nienormalna, chora i Bóg wie jeszcze jaka. Jest antyfanem mojego Biebera [przy okazji mamusia mi dziś fundnęła mega plakat z nim. Tak, kocham Cię mamo]. Wracając do tematu. Ostatnio moje Ziółeczko powiedziało że Szymon przypomina jej Justina Biebera jakby się tak przypatrzeć to kształt twarzy masz taki sam. Jeej, ale fajnie. Przepraszam ale już nic nie wyduszę z siebie, muszę się napić herbatę Lipton bo ona inspiruje .

***

OD NIEDZIELI JESTEM TYLKO DOSTĘPNA NA KOM. <3
ODEZWĘ SIĘ JESZCZE, OBIECUJĘ.

środa, 21 lipca 2010

Smutek & radość.

Wiem, przepraszam zaniedbuję Was. Wybaczcie ale obecnie w moim życiu nie dzieje się nic godnego uwagi. Żyję wyjazdem, żyję Sielpią, żyję Tobą, żyję Wami, nimi i wszystkimi oprócz tego. Ręce pachnął mi tak ładnie, jabłkami ze szczyptą cynamonu.
A dziś mam zamiar robić babeczki BARBIE. Tak, kupiłam sobie Delecte dla dzieci z foremkami do babeczek w różowe napisy Barbie. Jutro dodam zdjęcia a tym razem wracam do mojego nic nie robienia.
Pa misiaki !

niedziela, 18 lipca 2010

bo...nikt nie był wart takiego ryzyka.

Było Wam kiedyś tak źle że o godzinie 6 wracaliście do domu, wykończeni a i tak mieliście siły na płakanie ? Płacz który obudził dziadka który spał kilka pokoi od twojego królestwa ? Płacz od którego boli głowa tak bardzo że zaraz chyba pęknie ? Sytuacje która zepsuła wszystko przez niezręczną sprawę ? Przecież dzieli nas zaledwie kilka domów a i tak jesteś daleko. Wciąż przypominam sobie, jak proste było moje życie jeszcze niecały rok temu, Nie mogę cię zatrzymać, nie mogę Cię dogonić. Nikt tak wiele nie znaczy jak ty, przecież wiesz ! Nie umiem sobie pomóc.
Kiedyś zastanawiałam się co będziemy robić jutro, czy może pójdziemy na długi spacer albo może jednak nie. Może...będziemy u siebie spać ? tak to zawsze nam wypalało.
Teraz tak nie jest. Mamy dwa całkiem oddzielne światy, pomóż mi je połączyć. Nie umiem sobie z tym poradzić. Czuliście kiedyś taki dziwny ucisk na sercu ? Kujące coś nie odstępuje mnie od rana. Myśli są jeszcze bardziej nie poukładane niż były a ja czuję się przez to skołowana.
Naprawdę wierze w naszą przyjaźń.

piątek, 16 lipca 2010

Dzień dobry !

Cześć i czołem dzióbki ! Obiecałam że znajdę jakąś inspiracje do napisania dłuższej 'notki' lecz usnęłam. Zdecydowałam jednak że napiszę Wam ciekawą historię którą wyczytałam niedawno z książki mojego mentora Paula Coelho. Wiem, pisałam już kawałek opowieści ' Brakujący fragment' ale spodobał mi się jeszcze jeden. Tytuł brzmi ' Bajka'. Jest to opowieść o skromnej córce sprzątaczki która od lat kochała księcia a zresztą sami poczytajcie :

" Bajka "

Pielgrzymująca do Santiago Maria Emilia Voss opowiedziała mi następującą historię:
Około 250 roku przed naszą erą w Chinach pewien książe z prowincji Ching-Zda miał wkrótce zostać cesarzem, lecz zgodnie z prawem musiał się najpierw ożenić.
Sprawa dotyczyła przyszłej cesarzowej, więc książę musiał znaleźć dziewczynę, której mógłby ślepo zaufać. Idąc za radą mędrca, zebrał wszystkie panny z prowincji, by wybrać tę najwłaściwszą.
Pewna stara kobieta, która przez lata służyła na dworze, słysząć o przygotowaniach przed audiencją, szczerze się zasmuciła. Jej córka od lat skrycie kochała się w księciu.
Kiedy jednak przyszła do domu i opowiedziała, co się szykuję, ze zdziwieniem usłyszała od córki, że ona też chce wystąpić.
Przerażona zapytała:
- Córko, po co ci to? Będą tam tylko najpiękniejsze i najbogatsze dwórki. Wybij sobie z gowy ten pomysł! Wiem, że cierpisz, ale nie zamieniaj bólu w szaleństwo !
Córka odparła:
- Droga matko, ni cierpię i na pewno nie jestem szalona. Wiem, że nigdy nie zostanę wybrana, ale to jedyna możliwość, bym przez chwilę była blisko księcia. Dzięki temu będę szczęśliwa, choć wiem, że czeka mnie inny los.
Wieczorem, gdy dziewczyna przybyła do pałacu, zebrały sie tam wszystkie najpiękniejsze dwórki w najwykwintniejszych szatach i najpiękniejszych klejnotach, gotowe zaciekle walczyć o wygraną.
Książę, otoczony swoim dworem, oznajmił:
- Każda z was otrzyma nasionko. Ta, która w ciągu sześciu miesięcy wyhoduje najpiękniejszy kwiat, zostanie przyszłą cesarzową Chin.
Dziewczyna zasadziła swoje ziarenko w doniczce. Nie znała się na ogrodnictwie, ale dbała o nie z wielkim oddaniem. Postawiła doniczkę na słońcu i pilnowała, żeby ziemia była stale wilgotna. Wierzyła, że jeśli piękno kwiatu dorówna jej miłości, nie musi się o nic martwić.
Minęły trzy miesiące, i nic. Dziewczyna chwytała się różnych sposobów, radziła się rolników i wieśniaków, którzy znali najrozmaitsze metody upraw - wszystko na próżno. Każdy dzień oddalał ją od spełnienia marzeń, choć jej miłość nie słabła.
Po sześciu miesiącach w doniczce nadal nic nie wyrosło. Dziewczyna nie miała się czym pochwalić, lecz wierzyła w swoje poświęcenie i oddanie, które okazywała przez cały czas. Oznajmiła więc matce, że w wyznaczonym dniu o wyznaczonej godzinie zjawi się w pałacu. Wiedziała, że to ostatnie spotkanie z ukochanym, i za nic w świecie nie chciała stracić okazji.
Nadszedł dzień audiencji. Dziewczyna przyszła z doniczką bez rośliny i zobaczyła, że wszystkie pozostałe panny wypełniły zadanie. Jeden kwiat był piękniejszy od drugiego, każdy w innym kształcie i kolorze.
Nadeszła wreszcie oczekiwana chwila. Wszedł książę, uważnie i długo przyglądał się każdej dziewczynie. Kiedy obejrzał wszystkie, ogłosił swój werdykt, wskazując córkę slużącej jako swoją przyszłą żonę.
Podniósł się krzyk, że wybrał tę, która nie zdołała wyhodować rośliny.
Książę ze spokojem uzasadnił swój wybór:
- Ona jedna wyhodowała kwiat, który czyni ją godną tronu cesarzowej, kwiat uczciwości. Wszystkie nasiona, które wam wręczyłam, były jałowe i z żadnego nie mogło nic wyrosnąć.

THE END.
***

Ta opowieść chodź krótka skłoniła mnie do pewnych głębokich przemyśleń. Nie ważne jak bardzo się będziesz starał, uczciwość zawsze wygra. Prędzej czy później. Dziękuję, miłego wieczoru .

środa, 14 lipca 2010

Wakacje .

Dzień dobry piękni ! :)
Jak Wam mija kolejny dzień ciepłych, wręcz gorących wakacji ? Muszę się Wam pochwalić że mi wyśmienicie. Ogarnęłam troszeczkę dom i pomogłam w kilku podstawowych pracach domowych.
Wieczorkiem wybieram się na spacer do pobliskiej wsi na ploty i ploteczki z Patinką i Pati.
Co do bolącej nogi to zbytnio się nią nie przejmuję, próbuję ignorować ból co nie zawszę się udaje ale jakoś żyję. A tymczasem uciekam pod prysznic z idealną wręcz muzyką Myslovitz. Do napisania kociaki !

wtorek, 13 lipca 2010

Mów mi House.

Dziś spędzony jak każdy poprzedni i następny czyli leniuchowanie . Przez słoneczko i upał roztapiam się. Skakanie z balkonu i lanie się wężem ogrodowym zaliczam do jak najbardziej pozytywnych rzeczy. W sobotę znów imprezujemy. Zapowiada się niezła zabawa.
Nie mogę już prawie chodzić przez lewą bolącą nogę. Dajcie mi pałkę,biały fartuch i zacznijcie mi mówić Dr. House. Wieczorny maraton filmowy czas zacząć ! Do napisania w następnym wpisie !


poniedziałek, 12 lipca 2010

Baby, if I've got you.

Obudziłam się z bardzo pozytywnym nastawieniem do tego dnia. Miałam cudowny sen, komara w pokoju którego nie chciało mi się zabić, pogryzione nogi oraz książkę która grzecznie czekała pod łóżkiem aby wyjąć ją i poczytać, chodź kawałeczek. Jeżeli mnie dziś spotkasz uśmiechnij się, na pewno odpowiem tym samym.

Jedyne niecałe 2 tygodnie dzieli mnie od niezapomnianej kolonii do Sielpi. Witojcie obywatele czystej, miłej aczkolwiek nudnej Sielpi. Jak dobrze że będę miała wymarzone towarzystwo, telefon i darmowe minuty do Patinki. Moja Ras Patina zostanie obdarowana milionem dupereli a tak żeby nie było jej przykro. To moje małe postanowienie wakacyjne.

Moje przemyślenia na temat sztucznego zapładniania krów są nijakie. To bardzo dziwny i ochydny proces. Brr, nawet nie chce o tym myśleć. Ble.

Mam głupiego brata, ot co. Chodzi po domu i śpiewa ' Doktor kokosik tańczy...on tańczy...doktor kokosik ' Ale to tylko moje osobiste przemyślenia.

Macie coś co pozwoli wam marzyć. Przynajmniej ja tam mam. - KLIK.


Won't tell anybody how you turn my world around
I won't tell anyone how your voice is my favourite sound.




[ Mała diablica, czyż nie kojarzy wam się z bajką którą kiedyś puszczał JETIX ]



[ Siostra dziecka na górze, tak samo nienormalna jak ona i tak samo a nawet bardziej ją kocham ]

Do zobaczenia jutro !

Brakujący fragment

Chciałabym podzielić się z Wami fragmentem książki mojego mentora Paula Coelho 'Być jak płynąca rzeka'. Wybrałam historię pod tytułem ' Brakujący fragment', sądzę że to idealna historia, życiowa nad którą chyba każdy myślał. A więc do dzieła :

Brakujący fragment :
Podczas podróży otrzymałem faks od sekretarki. "Przy remoncie kuchni zabrakło jednego luksfera - pisała. - Przesyłam oryginalny projekt oraz rysunek, który rozwiązuje problem brakującego fragmentu".
Z jednej strony był rysunek zrobiony przez moją żonę: harmonijnie ułożone rzędy luksferów z kilkoma otworami na wentylację. Z drugiej projekt, który miał rozwiązać problem brakującej części: prawdziwa łamigłówka, w której szklane fragmenty przeplatały się bez składu i ładu.
" Kupcie brakujący luksfer" - napisała żona. Tak też zrobili, dzięki czemu zrealizowano pierwotny projekt.
Wieczorem zacząłem zastanawiać się nad tym, co zaszło. Ileż to razy z powodu jednego brakującego fragmentu niszczymy początkowy plan dotyczący całego naszego życia !

Zachęcam wszystkich do przeczytania. Książka rozważa estetyczne, obserwacje natury ludzkiej, twórczości czysto literackiej, opowiadanie o zwykłej codzienności...Miłego czytania . :)



( Patrzcie ! Patrzcie ! Kocham tę ścianę )

Chce powiedzieć że wielkimi krokami zbliżamy się do 24 lipca, do godziny 10.00, do dwutygodniowego szaleństwa i największego wyzwania w moim życiu. Udowodnię że mogę więcej. Życzcie mi powodzenia.


***

Poza tym przeniosłam bloga ponieważ z tamtym miałam problemy ! Miłego czytania i widzimy się w następnym wpisie . :)